Żurek na melinie

– Jak ona mnie wkurwia!!! Ten jej zapijaczony ryj, oczka kaprawe… O! O! Jak to idzie jak kulawy kurczak na tych cienkich nogach! Włosy jej z tej wódy powypadały. Spuchnięta. Nie wiadomo czy to chłop, czy baba. Nieudacznik. Wczoraj łaziła szukać puszek i trzy znalazła, a cały dzień jej nie było. Nawet na porządnego bełta nie zarobiła! – Jurek się wściekał. Znalazł słuchaczy, bo przyszedł do nich na melinę Władek i Kazik.

Irena siedziała na stołku w kuchni i paliła peta.  Żółtymi, długimi paznokciami podrapała się po głowie.

– Kurwa chyba znowu mam świerzba, popatrz mnie tu Kazik, co to za cholera mnie oblazła. Swędzi jak piorun. – powiedziała zachrypłym głosem

– O no właśnie o tym mówię… – kontynuował Jurek – jeszcze robactwo przywlekła do domu, fleja jebana.

– A co ty mnie się czepiasz. Co ja Ci zrobiłam. Jeszcze mi siniaki z mordy nie zeszły od ostatniego razu i znów się zaczyna. Przyjdziesz w łachę jak dupy ci się będzie chciało. No Kazik spójrz mnie no tutaj… – Irena zdawała się nie przejmować Jurkiem, strupy na głowie były ważniejsze.

Kazik podszedł i spojrzał tam, gdzie Irena pokazała. Bardzo się starał, chociaż chybotało go na boki i widział jakoś dziwacznie, denaturat zrobił swoje. -Irka no coś tam ci łazi, wszy masz jak czołgi. Popierdalają jak po autostradzie.

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments