Wino łatwo pomylić z czerwonym barszczem

Nalała sobie do kubeczka trochę czerwonego barszczu. Na spróbowanie. Podobno jej barszcz był najlepszy na świecie. Tak mówiły dzieci i mąż. Obok w kubeczku było czerwone wino do bigosiku na pierwsze święto.

Pachniało jej to wino. Bardzo. Ale nie może. Obiecała swoim chłopcom. W zeszłym roku na wigilię barszczu nie było. Za to były pierogi ze sklepu, które maż kupił. Bo ona leżała zamknięta w pokoju z baterią butelek i nie nadawała się do niczego. Więc mąż te pierogi kupił, sąsiadka dała im grzybowej, teściowa przywiozła rybę w galarecie i lamentowała – Taki wstyd, taki wstyd, żeby kobieta do takiego czegoś się doprowadziła.

No więc w tym roku od trzech miesięcy jest trzeźwa i przygotowana do świąt. Wszystko już ma poszykowane, prezenty zapakowane, pierogi ulepione i… tylko jeszcze ten bigosik musi skończyć i wszystko będzie gotowe. Pewnym ruchem przechyliła kubeczek z winem i dolała do kapusty. Zatkała przy tym nos. Wiedziała z terapii jak trzeba uważać na wyzwalacze. Bała się, że opary które pod wpływem ciepłego garnka się uniosą wyłapie jej organizm, a ona znowu wejdzie w swój tryb, pociągania po kryjomu, małymi łyczkami z butelki schowanej w szafce w łazience, aż padnie pijana i zaśnie…

Dobrze. Nie ma co myśleć i się nakręcać. Święta idą.

 – Przysiądę trochę. – pomyślała – Zaraz wrócą z choinką, będzie harmider, śmiech, a teraz taka cisza.

Usiadła na fotelu z kubeczkiem barszczu. Wzięła łyka. – Cholera! – krzyknęła głośno – To wino! Pomyliłam kubki!

anonimowe komentarze

avatar
  Subscribe  
Powiadom o