Wielowarstwowy tort nasączony wódą

Wracał z pracy stałą trasą. Kopał kamień i z sentymentem wspominał jak to jeszcze piętnaście lat temu kopał gałę z chłopakami na boisku. A po meczach piwko i dziewczyny. Dziewczyny zawsze kleiły się do piłkarzy. A on był najlepszy i miał powodzenie. Co poużywał to jego. A potem, Paulinka, najlepsza laska zaszła w ciążę no i trzeba było ślub brać. Po bożemu.

Te pieluchy, ta praca, te obiadki u teściowej… Nie do zniesienia. Urywał się wieczorami i z chłopakami wódeczką się pocieszał, że tak umoczył bez sensu.

Paulina to dobra dziewczyna. Starała się. Gotowała dobrze. Dzieci zadbane. Ona zadbana. W domu ładnie. Nawet nieźle zarabiała. Ale miała jedną wadę, ciągle się czepiała, że on pił. Wódkę mu wylewała, wąchała, dzwoniła do kumpli i siarę robiła, bo jojczyła im, żeby z nim nie pili. A za zioło jakie afery mu robiła.

A co się takiego wielkiego stało, że od czasu do czasu lubił popić albo buszka puścić. Nic złego nie robił. Pił i spał. I tak przez kilka dni. Nie awanturował się, nic nie niszczył. Tylko czasami łóżko pomoczył. Ale zawsze kupował nowy materac, żeby nie śmierdziało. No naprawdę… To sobie szkodził nie jej, bo potem zdychał przez tydzień. Zamieniłby się z nią to by zobaczyła jak to jest jak tak chce się człowiekowi tej wódy, że już nie może. Wcale go nie doceniała. Miał wrażenie, że pamięta tylko te złe chwile. Nic dobrego.

Ehhh.. Straszyć go zaczęła, że odejdzie, że dzieci zabierze i nie da mu kolejnej szansy. A on ją tak bardzo kochał. Była dla niego najważniejsza. Żyć bez niej nie umiał.

Głowa go rozbolała. A w dupa tam…. Kupił połóweczkę krupniku i wypił na hejnał. Zaraz pójdzie spać. Wyśpi się i rano wstanie jak nowo narodzony. Dzieci idą do rodziców, a oni z Paulinką jadą na weekend na Mazury odpocząć. Ale będzie super.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments