Jutro skończę mam przecież relanium

Dzień pierwszy:

Dzisiaj przestanie. No znowu się upił. Ale dzisiaj przestanie. Ma relanium, weźmie sobie tabletkę i przestanie. Polazł na te bulwary, na rynek i tak się napatrzył na ludzi beztroskich, że szlag go trafił i musiał się napić. No musiał, nie dał rady. To oczywiście wina tej suki, która niby była aniołem, a okazała się twardą babką. To przez nią tak sam musiał łazić. Bo pierdoli głupoty, że trzeźwość jej musi udowadniać. Ale spokojnie, obliczył sobie, że jak dzisiaj zacznie i weźmie rolkę, to szybko skończy. Akurat, żeby na wakacje z nią pojechać. Nawet jak nie skończy jutro to i tak skończy przed wyjazdem.

Dzień czwarty:

Dziunia wyjechała z dzieciakami na wywczasy, został sam, to nikogo tym swoim piciem nie dotknie.

Dzień siódmy:

Obudził się rano. Zszedł do sklepu i wypił duszkiem dwie seteczki. Żeby szybciej skończyć. Dzisiaj skończy ma relanium. Zadzwoniła Dziunia dzisiaj i zaczęła pierdolić, że jak wróci to zgłosi ten sklep, co on wódkę kupuje, że zabiorą im koncesje. Kurwa, żeby tego nie zrobiła. To takie wygodne mieć sklep pod nosem. Poza tym od jutra będzie w nim tylko pomidory i chleb kupował, bo przecież dzisiaj skończy.

Dzień dziewiąty:

Co jest kurwa, od rana koszą i piłują. Wypił to co zostało mu z wczorajszej libacji. Jutro skończy. Słowo honoru, że skończy, Ma relanium. Weźmie sobie i skończy. Wyszedł na balkon i zaczął drzeć mordę – Kurwa co piłujecie chuje głupie. Tak się darł, że aż sąsiedzi powychodzili i zaczęli go straszyć policją.

Dzień dwunasty:

Powie jej kurwa, jak to gorąca laska w bramie mu loda zrobiła. Może zmięknie jej rura i się złamie. I przyjedzie.

Dzień trzynasty:

Ale znowu to gówno go pochłonęło. „Dziuniu kochana, zabiję wszystko co na naszej drodze” – ale mu się pięknie napisało. Jak poeta. Głupia ta Dziunia, bo ryczy, a on przecież tak ją kocha i przecież jutro skończy.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments