Trauma i uzależnienie to przyjaciele

Podszedł do niej od tyłu. Zupełnie się nie spodziewała. Szła parkową alejką i schylała się po kasztany. Zawsze zbierała dużo i wsypywała do skrzyni na pościel pod łóżkiem. Babcia powiedziała jej, że to bardzo zdrowe.

Zatkał jej usta dłonią w skórzanej rękawiczce. Zapamiętała zapach tej rękawiczki i taniej męskiej wody kolońskiej i konserwy rybnej, którą pachniało mu z ust, kiedy ją gwałcił.

Od tamtej pory miała mdłości, kiedy czuła zapach ryb, nie mogła mieć skórzanych torebek i rękawiczek i panicznie bała się męskiego dotyku. Bała się.

Ten strach paraliżował ją, ale nie sparaliżował jej serca.  Zakochała się na trzecim roku studiów w koledze z grupy. Z wzajemnością. Uwielbiała z nim rozmawiać, nienawidziła go dotykać. Ale on tego od niej bardzo oczekiwał. Był cierpliwy, uszanował te jej brednie o czystości przedmałżeńskiej i oświadczył się. Na własnym weselu upiła się tak, że nie potrafiła dojść na własnych nogach do pokoju hotelowego… Jej świeżo upieczony mąż położył ją w łóżku, przebrał, a rano przyniósł sok wyciśnięty z pomarańczy. Zagryzła zęby. Potem długo płakała w łazience.

Za każdym razem, kiedy czuła, że mąż będzie się do niej zbliżał pociągała prosto z butelki duży łyk czystej wódki. Trochę ją to rozluźniało. Potem urodziła trójkę dzieci. I nawet się nie obejrzała, kiedy łyk zamienił się w dwa, trzy, cztery łyki… Pół butelki, całą… Nie spostrzegła się, kiedy zaczęła sięgać po alkohol codziennie, kilka razy dziennie, nie tylko przed seksem. Seksu już nie było.

Kiedyś przyszła do domu i zobaczyła męża, który siedzi przy stole zastawionym pustymi butelkami i płacze. Zawiózł ją do ośrodka…. To tam się dowiedziała, że nieprzepracowana trauma usłała jej drogę do alkoholizmu.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments