Zeszczał się w garnitur od Armaniego

zeszczał się po pijaku

Zeszczał się. No normalnie się zeszczał. Obudził się na dole w salonie, w garniturze i białej koszuli, w krawacie a jakże… Śmierdziało jak w  beczce ze starym winem i szczynami. Na początku myślał, że pies naszczał pod kanapą. A tu niespodzianka! No zeszczał się w gacie, pan prezes zastany. Spróbował się spionizować. Świat zawirował. Musi się napić bo zwariuje…Łeb mu pęka. Sięgnął po niedopitą butelkę wina i wypił dużego hausta.

Czytaj dalej Zeszczał się w garnitur od Armaniego

Litraż współuzależnionej

mój litraż

Była w solidnych tarapatach finansowych…. Codziennie w nocy budziła się i włączała w głowie liczydło: czynsz 1000 zł, telefon 100 zł, ZUS 1500 zł, szkoła dzieci 1800 zł, telewizja kablowa i internet 150zł, benzyna 1200 zł, 500 zł spłata karty kredytowej w jednym banku, 600 zł w drugim banku, 1200 kredyt w jednym banku, 600 zł w drugim banku, 800 zł w trzecim banku, 300 zł raty w IKEA, 500 zł raty w MediaMarkt, 2000 rehabilitacja i lekarze rodziców…. To koszty stałe. Jeszcze jedzenie, karmy dla zwierząt i już…Rany Boskie… Ilu klientek musi przyjąć, żeby zarobić na to wszystko…

Czytaj dalej Litraż współuzależnionej

Przecież trzeba jakoś żyć!

Przecież trzeba jakoś żyć!

Dwa miesiące temu odstawiła psychotropy. Brała je od pięciu lat… Antydepresanty, przeciw lękowe i na wyregulowanie snu. Zaczęła je brać w momencie największego kryzysu kiedy on pił tak, że wydawało jej się że nie przestanie. Czuła się wtedy tak bardzo samotna, tak bardzo bezradna…. Wydawało jej się, że nie może oddychać, rozrywała ją tęsknota… I te leki ją wypłaszczyły, jak to mówiła jej najlepsza przyjaciółka.

Czytaj dalej Przecież trzeba jakoś żyć!