Coś optymistycznego

Coś optymistycznego

Stała w oknie i skubała paznokciami spierzchnięte usta. Oddech rwał się po długotrwałym płaczu. Płakała z rozgoryczenia, z żalu, z poczucia krzywdy i z tęsknoty. Biła się z myślami czy dać mu szansę. Zadzwonił wczoraj po dwutygodniowym ciągu. Nie odebrała. Zaczął pisać smsy – prosił, błagał, przepraszał. Znów zadzwonił. Nie odebrała.

Czytaj dalej Coś optymistycznego

Ile się mieści w Twojej butelce?

Ile się mieści w Twojej butelce

Zastanawiałeś się kiedyś, ile się mieści w Twojej butelce? Ile możliwości w niej tonie? Ile niewykorzystanych szans? Ile straconego szczęścia? A ile miłości? Czy wiesz, że jeżeli nie przestaniesz pić w końcu nie wytrzyma Ci serce albo wątroba, albo dostaniesz udaru, albo wszystko na raz? Czy wiesz, że zostawisz ją samą, a wszyscy będą się dziwić, dlaczego ona za Tobą płacze i że powinna odejść i zostawić Cię już dawno? Czy zadawałeś sobie kiedykolwiek te pytania?

Czytaj dalej Ile się mieści w Twojej butelce?

Zniknięcie. Kiedy pomagasz wszystkim kosztem siebie. Dla wszystkich masz czas i chętne do pomocy ręce. Nie umiesz odmawiać. Nagle czujesz, że już Cię nie ma. Nie istniejesz.

Life Haven

Przychodziła do mnie bardzo często. Łagodna, delikatna, krucha. Włosy związane w kitkę, drobne, kolorowe kolczyki i nieodłączny szal otulający szyję. Zawsze było jej zimno. Chowała dłonie do rękawów albo grzała je od kubka z herbatą. Za każdym razem kiedy przychodziła, pytała, jak się czuję. Kiedyś odgarniałam włosy i musnęłam skroń. Od razu zaproponowała po pierwsze: lek przeciwbólowy, bo pewnie głowa mnie boli, po drugie: namiar na fantastycznego specjalistę od migren. W myślach nazywałam ją „Niosąca Pomoc”.

Czytaj dalej Zniknięcie. Kiedy pomagasz wszystkim kosztem siebie. Dla wszystkich masz czas i chętne do pomocy ręce. Nie umiesz odmawiać. Nagle czujesz, że już Cię nie ma. Nie istniejesz.

Pęknięte lustro

Pęknięte lustro

Siedziała na łóżku…Naga… Paliła papierosa….  Miała skołtunione włosy, rozmazany makijaż… Czarny tusz spływał po policzkach mieszając się z łzami…. Połamane paznokcie, z resztkami czerwonego lakieru nawet w niej wzbudzały odrazę… Skotłowana pościel nie pamiętała pralki, śmierdziała alkoholem, moczem, potem, spermą, brudnym, lepkim seksem, meliną….

Czytaj dalej Pęknięte lustro

Chciała ratować męża, zniszczyła siebie. Równia pochyła i trampolina.

alkoholiczka

Ach – Luśka zadzwoniła i zaprosiła mnie na imieniny. Pójdę! A co? Trzy miesiące siedziałam w domu. Trzy miesiące bez kropli alkoholu. Udało się. Synuś mnie poprosił, Jasiu mój kochany. No to obiecałam, że z wódeczką koniec. Ale się dzieciak cieszy, że się udało. Czytaj dalej Chciała ratować męża, zniszczyła siebie. Równia pochyła i trampolina.