Szczurek

Szczurek. Mówili na niego szczurek. Odkąd tylko pamiętał. Nie pamiętał tylko skąd się to wzięło. Może dlatego, że był drobny, niski…

A może dlatego, że miał małe, okrągłe oczy i wystające do przodu zęby… A może dlatego, że kiedy się denerwował pocił się strasznie i włosy przy czole skręcały się i przyklejały do skóry… No i dłonie, zawsze wilgotne, chłodne, niemiłe. Nauczył się, że kiedy z kimś się wita, najpierw wyciera rękę o spodnie, żeby trochę tej wilgoci tam zostało.

I pewnie ten „szczurek” nie byłby problemem. Ale ciągle słyszał od babci, że trzeba w piwnicy rozłożyć trutkę na szczury. Albo obejrzał program w telewizji o chorobie, chyba dżumie, którą szczury roznoszą. A potem przeczytał w książce, że szczury to takie inteligentne bestie, że wysyłają najsłabszego w stadzie, żeby spróbował jedzenia i jak zdechnie to znaczy, że trutka, a jak nie to znaczy, że wszystkie mogą jeść. No i wtedy pomyślał sobie, że szczury muszą być złe, skoro nie chronią najsłabszych.

A jak już usłyszał od Majki w technikum, od dziewczyny która tak bardzo mu się podobała, że szczury są takie słodkie, ale mają takie wstrętne łyse ogony, że ona ich przez to nienawidzi…. To myślał, że się pod ziemię zapadnie. Bo na niego, wszyscy, naprawdę wszyscy mówili szczurek. Odkąd pamiętał.

A jaki był naprawdę. Naprawdę miał na imię Marek. Kiedy był mały uwielbiał dziadkowi pomagać przy kurach i królikach. Dziadek zawsze pozwalał mu brać do domu młode które nie rokowały, cherlawe kurczaki, którym dziadek ukręcał łepek, bo były słabe, albo króliki, które odrzucała matka i nie chciała karmić nie wiadomo, dlaczego. Trzymał je w kartoniku, poił, ogrzewał lampką, robił miksturę z żółtka, mleka i witamin, które kupował za pieniądze ze skarbonki od weterynarza i karmił te drobiazgi. Najbardziej lubił brać małego królika na noc do łóżka, kładł go sobie na klatce piersiowej przy sercu i ogrzewał własnym ciepłem. Dziadek potem się śmiał, że Szczurek wychowuje najsilniejsze okazy i że najlepsze rosoły i pasztety są właśnie z nich. Szczurek wtedy płakał, a babcia mówiła – No co się mażesz? Przecież dziadek cię chwali!

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments