Na dnie można znaleźć nadzieję

Matka mówiła mu, że dzwoni do niej czasem i ona z nią rozmawia. Ostatnio konsultowała u niej czy on ma iść do ośrodka i do jakiego, bo taki dobry znalazła. A ona matce podobno powiedziała, że jak on chce iść to niech on wybierze, on zapłaci i on sobie załatwi. Podobno była zła, że matka traktuje go jak dziecko, nie pozwala wydorośleć i za rękę prowadzi, a jemu trzeba dać szansę na samodzielny sukces. No trudno nie przyznać jej racji. Matka drażniła go tą swoją kontrolą, ale jak wychodził z ciągu to była ostatnią deską ratunku, dzwonił do niej, żalił się, przepraszał….

Dzisiaj przyszła kasa. Ależ go ssie. Kurna co mu zostało, ta samotność pierdolona. Nosi go. Machnął ręką i szybko wyszedł z domu. Kiedy szedł na stację usłyszał jej słowa… Nie dam Ci nadziei, ale też jej nie zabiorę… Kurna. Jaka filozofka. Połówkę Czystej Żołądkowej poproszę. Facet na stacji już go znał. Zapłacił. Wracał, kiedy znów usłyszał w głowie o tej nadziei. A może ona miała na myśli, że jak on udowodni jej trzeźwość to da mu nadzieję. Tak, to on teraz napije się ostatni raz, a potem nie będzie już pił wcale i za rok, czy półtora pójdzie do niej i powie, że jest, że dał radę i że ona jest jego światem, światłem i życiem.

A w sumie. Teraz kiedy jest sam może podjąć decyzje o co mu w życiu chodzi, może mieć zdrowe, trzeźwe, spokojne życie albo zachlane, zjarane i samotne. Co jest ważne? Najważniejsze? Ten plan, niech on się stanie trampoliną, którą wstawi na to betonowe dno, od którego nie potrafił się odbić. Jutro pomyśli co dalej. Zaplanuje. Basen, AA, terapię, spacery, a może weźmie psa ze schroniska, będzie za kogoś odpowiedzialny i trzy razy przynajmniej będzie w ruchu. Jutro o tym pomyśli. Dzisiaj pożegnalna lufa. I wtedy pomyślał o jej twarzy i oczach…

Trzasnął butelką o chodnik. Roztrzaskała się, poczuł zapach wódki i poczuł ulgę. Ulgę. Ulgę. Ulgę. Dzisiaj się nie napiję. Pomyślał.

1
anonimowe komentarze

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowo
Gość
Anonimowo

taka klasyczna ofiara TWOJEGO wyboru