Mikołajki – wszystko z najlepszej półki!

Ale z czasem iluzja, w której na co dzień żyją, zaczyna powoli pękać. W końcu następuje przełomowy moment – wypadek pod wpływem alkoholu, żona dowiadująca się o licznych imprezach i kochankach, kompromitacja w miejscu pracy. Zanim jednak nastąpi otrzeźwienie, alkoholik wysokofunkcjonujący może nawet kilkanaście lat oszukiwać siebie i bliskich, że jego życie to idylla, a alkohol jest tylko niewinną odskocznią od stresującej pracy.

Alkoholik wysokofunkcjonujący – kim jest?

Alkoholicy wysokofunkcjonujący to często tak zwani „ludzie sukcesu”: pracownicy wielkich korporacji, finansiści, prawnicy, lekarze, politycy. W ich życiu pierwsze miejsce zajmuje praca. Uważani są za specjalistów w swojej dziedzinie, wzorowych szefów i pracowników – i to pomimo faktu, że większość z nich regularnie przychodzi do pracy pod wpływem alkoholu.

Prestiż zawodowy i towarzyski, jakim cieszą się alkoholicy wysokofunkcjonujący, często jest największą przeszkodą w zdiagnozowaniu u nich choroby alkoholowej.

Otoczenie nie chce jednak lub boi się zwracać im uwagę. Wysokie stanowiska, jakie często zajmują alkoholicy wysokofunkcjonujący, stanowią dla nich rodzaj ochronnego pancerza – w końcu mało który podwładny chce świadomie wchodzić w konflikt ze swoim szefem. Powodzenie w życiu zawodowym jest też doskonałym pretekstem do tego, aby utwierdzać się w przekonaniu, że mój problem nie istnieje – w końcu mam dobrą pracę, ludzie mnie szanują i nikt się na mnie nie skarży.

Rodzina także na ogół ignoruje sygnały ostrzegawcze. Po części dlatego, że alkoholik wysokofunkcjonujący utrzymuje cały dom, finansuje rozrywki, wakacje, utrzymuje wpływowe znajomości, na czym korzystają także jego bliscy. Poza tym nie odpowiada stereotypowemu obrazowi alkoholika – chodzi na siłownię, gra w tenisa, nosi markowe ubrania. Na wracanie do domu o późnych porach lub chowanie pustych butelek po alkoholu domownicy patrzą z przymrużeniem oka. Dopóki choroba nie zagraża statusowi rodziny, bliscy rzadko podejmują zdecydowane kroki.

Jakie są objawy?

Psychologowie i terapeuci wyróżniają szereg sygnałów ostrzegawczych, które mogą świadczyć o tym, że nasz bliski może mieć problem z uzależnieniem:

  • zaprzeczanie – HFA nie chce przyznać przed samym sobą, że ma problem z alkoholem, ponieważ nie utożsamia się ze stereotypowym wyobrażeniem pijaka z marginesu. Wychodzi założenia, że skoro radzi sobie w pracy, ma środki finansowe i pije tylko drogie alkohole, to uzależnienie go nie dotyczy;
  • robienie pozorów – alkoholicy wysokofunkcjonujący są mistrzami kamuflażu – pozują na ludzi godnych zaufania, uczciwych, solidnych. Postawa ta dotyczy kontaktów zawodowych, towarzyskich i rodzinnych. Podczas spotkań ze znajomymi HFA lubi dużo wypić, ale nie robi tego jawnie, lecz wypija dodatkowe drinki w odosobnieniu. W domu zamyka się sam w pokoju i chowa puste butelki po alkoholu, żeby bliscy ich nie zobaczyli. W ten sposób odsuwa od siebie podejrzenia o uzależnieniu;
  • przerwy w piciu – alkoholik wysokofunkcjonujący odczuwa potrzebę utwierdzenia się w przekonaniu, że nad wszystkim ma kontrolę, dlatego raz na jakiś czas robi sobie kilkutygodniową lub kilkumiesięczną przerwę w piciu. Robi to także przez wzgląd na otoczenie, aby z dumą oznajmić znajomym i rodzinie, jak dawno już nie zaglądał do kieliszka;
  • praca na pierwszym miejscu – dzięki powodzeniu w życiu zawodowym HFA długo może się łudzić, że jego życie wygląda idealnie. Rodzina nie ma do niego pretensji, bo dobrze zarabia, otoczenie darzy go szacunkiem, a on sam czuje się kimś lepszym niż alkoholik z nizin społecznych. Dlatego upija się głównie po pracy, a w ciągu dnia wypija tylko takie dawki, które nie wzbudzą podejrzeń współpracowników;
  • unikanie konsekwencji – alkoholik wysokofunkcjonujący jest wyspecjalizowany w unikaniu konsekwencji swojego picia. Jego wysoki status społeczny tylko mu to ułatwia – dzięki wpływowym koneksjom zwykle nie ponosi odpowiedzialności za jazdę pod wpływem alkoholu, a gdy ktoś ze znajomych nakryje go na gorącym uczynku, jest w stanie przekonać go, by zachował to w tajemnicy;
  • szukanie wymówek – HFA zawsze znajdzie pretekst do picia i nigdy nie będzie nim choroba alkoholowa. Alkohol traktuje trochę jak nagrodę za swoją ciężką pracę, uważa, że relaks przy lampce wina (które zazwyczaj zamienia się w morze trunków) po prostu mu się należy. Często otacza się ludźmi pijącymi, dzięki czemu ma kolejną wymówkę: „przecież wszyscy piją, więc to normalne”.

1
anonimowe komentarze

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowo
Gość
Anonimowo

A prawda o kobietach jest taka że piją w samotności 😰 sama jestem alkoholiczką niepijącą już 16 lat ♥️ jestem… Czytaj więcej »