Czy u Ciebie mieszka w salonie hipopotam?

„Krysia wybiegła z domu spóźniona. Była głodna. Biegnąc do szkoły myślała o swoim swetrze. Wąchała go co chwilę czy nie śmierdzi wódką i papierosami. Śmierdział. Znowu w klasie będą szeptać, że cuchnie i że patologia, a ona będzie się uśmiechać i udawać, że nie wie o co chodzi. Wczoraj tata znowu wrócił pijany. Mówił że wypił tylko jedno piwo, ale się zataczał , bełkotał i miał mokre spodnie bo znowu pewnie nie zdążył do toalety. Śmierdział okrutnie. Mama płakała, i kazała jej  spać i się nie plątać, „bo przecież widzisz, że ojciec zmęczony”.  Znowu tydzień z głowy. Kiedy mama będzie szła po zakupy, ona będzie musiała pilnować taty, żeby nie wychodził. A jak jej się nie uda i wyjdzie, to mama będzie na nią zła. Ciągle będą prać pościel, bo przecież tata musi czysto leżeć. Nikt nie będzie mógł przyjść w odwiedziny „bo to nie wypada, jak tata chory”. A potem po tygodniu, mama będzie ją wysyłać po sok z kapusty kiszonej i wołowe na rosół, bo tata zdrowieje, lepiej się czuje i trzeba o niego dbać. A tata będzie mówił „ moja kochana córeczka” i wciskał jej do kieszeni ulubione krówki. Dzisiaj to dopiero początek tygodnia i początek pica taty. Który to już początek? Piętnasty, dwudziesty, trzydziesty? Krysia nie pamięta.”

***

Hipopotam to duże zwierzę, każdy wie. A już kiedy zamieszka u nas w salonie, wydaje się być jeszcze większy niż w rzeczywistości. Ale kto trzyma hipopotama w salonie. To wstyd. Tak duży, że trzeba przed sobą i światem udawać, że wcale go nie ma. Gorzej, jak będzie głodny, albo zły i zacznie szaleć – demoluje wszystko, a nasz salon nie przypomina już salonu, tylko pobojowisko. Ale co tam, zamieciemy pod dywan i nikt nie zauważy. Zrobimy przemeblowanie, upchniemy go do wnęki i będziemy chodzić na palcach, karmić i poić, przykrywać kocykiem, żeby się nie zezłościł. W końcu to jednak dzikie zwierzę.

Ta metafora dotyczy rodzin dotkniętych alkoholizmem. Alkoholizm to ten hipopotam, o którym istnieniu każdy z członków rodziny chce zapomnieć, nie zauważać i zaprzeczać.

Kiedy w rodzinie, ktoś kogo kochamy, mieszkamy z nim pod jednym dachem, jest alkoholikiem jedną ze strategii obrony jest zaprzeczanie. Alkoholizm tak bardzo panoszy się, jego wszechobecność jest tak niszcząca, że pochłania mnóstwo energii wszystkich członków rodziny, nawet dzieci. W takiej rodzinie zaczynają panować trzy podstawowe zasady :

  • Nic nie mówić
  • Niczego nie czuć
  • Nikomu nie ufać

Nic nie mówić, to magiczna zasada, która nakazuje zostawić alkoholika w spokoju, nie zaczepiać go., udawać, że wszystko jest w porządku. Dzięki milczeniu to się udaje. Kiedy się o czymś nie rozmawia, to tak jak by to nie istniało. Zupełnie tak jak królik, który w lęku chowa czubek nosa w małą norkę i myśli, że go nikt nie widzi. Tak wiele rodzin przeżywa takie milczenie, odreagowuje płaczem, skubaniem skórek przy paznokciach, wyrywaniem sobie po jednym włosie z głowy, czy nawet samookaleczań się.  Szczególnie dzieci ciągle boją się czegoś nieokreślonego, strasznego, nieuchronnego, co w konsekwencji daje potworne napięcie.

Niczego nie czuć, to zasada która nakazuje zamrozić w sobie uczucia. Kiedy alkoholik zaczyna korowód picia, trzeźwienia, picia, trzeźwienia, budzi to strach, smutek, nienawiść, złość, poczucie odrzucenia. Emocje są trudne i bolesne, a okazanie ich może skutkować jeszcze większym bólem. Lepiej je zamrozić. To oczywiście zgubne i straszne. Człowiek który zamraża swoje emocje i nie ma z nimi kontaktu, wyłącza w sobie empatię, nie potrafi określić emocji innych i skazuje się na jeszcze większą samotność.

Nikomu nie ufać, to kolejna destrukcyjna zasada. Ponieważ dzieci w rodzinie dotkniętej alkoholizmem, nie mogą ufać rodzicom, a przecież mama i tata to „cały świat”, nie mogą też ufać nikomu innemu. To powoduje globalną izolację. Dlatego stosując tę zasadę tak łatwo nie zauważyć „przysłowiowego hipopotama”.

Jak to działa?

  • Alkoholik (mąż lub żona) mając do wyboru dbałość o rodzinę i alkohol, wybiera alkohol. Kiedy stan alkoholizmu przechodzi w chorobę wydaje się, że ofiara staje się całkowicie pozbawiona wyboru. Ten kto w tym układzie jest alkoholikiem pozwala na całkowite kierowanie całą resztą swojego życia. Najgorsze jest jednak to, że nie rozumie prawdziwej przyczyny swojego picia i nie próbuje jej znaleźć. Ma łatwość usprawiedliwienia – przez żonę, przez dzieci, przez złą pracę, przez to że zawiódł przyjaciel, albo popsuł się samochód.
  • Trzeźwa żona lub mąż też się gubi. Okazuję troskę o alkoholika, szuka przyczyny w swoim zachowaniu. Niepokój i strach rosną. Cała uwaga zostaje skupiona na analizie obecnej sytuacji, natrętnym myśleniu i szukaniu rozwiązań, które mogły by zatrzymać picie. Nawet jeżeli fizycznie jest w domu, psychicznie nie ma jej wcale. Zdarzają jej się niekontrolowane wybuch złości lub okresowe milczenie. Bardzo szybko alkoholik staje się centralnym punktem zainteresowań, co powoduje że trzeźwy małżonek traci swoją tożsamość i jego potrzeby przestają się liczyć.
  • Dzieci są całkowicie samotne. Najpierw tracą rodzica, który pije, potem rodzica który poświęca się pijącemu. Nie starcza już uwagi na nie. Uwaga rodziców jest nierówna, alkoholik jak pije może być okrutny, może być nieobecny, zawsze budzi lęk. Jak nie pije, próbuje oczyścić wyrzuty sumienia, więc jest radosny, przynosi prezenty i przytula. Budzi tym chwilowe nadzieje, które błyskawicznie zostają zawiedzione. Trzeźwy rodzic jest ciągle nieobecny, Oczywiście dzieci technicznie są doopiekowane, nakarmione, ubrane itp. Ale uwaga trzeźwego rodzica jest poświęcana temu który pije, żeby jak najszybciej przestał, a potem, żeby jak najdłużej nie zaczął.

Bardzo często dzieci stają się odpowiedzialne za komfort obydwojga rodziców. Nie chcą dokładać zmartwień, więc uczą się ponad swoje możliwości i przynoszą do domu bardzo dobre stopnie. Nie bawią się głośno i są skrajnie podporządkowane, żeby tylko nie rozdrażnić zarówno pijanego jak i trzeźwego rodzica.

No i najgorsze – muszą radzić sobie ze wstydem i dbać o to żeby się nie wydało.

To wszystko zabiera im dzieciństwo: szczerość i prawdziwość, prostotę, oddanie i zaufanie, czystość, zadziwienie, beztroskę, radość i chęć życia, odwagę i śmiałość, kreatywność .

Jesteś alkoholikiem? Jesteś trzeźwym partnerem? Masz hipopotama w salonie?

Pomyśl dzisiaj proszę, czy chcesz być dobrym rodzicem? Czy chcesz by Twoje dziecko było szczęśliwe, wolne, emocjonalne i nieskrępowane wstydem? Ufam że tak! Może to stanie się motorem do Twojego zdrowienia. Czekamy na Ciebie.

komentarze

avatar
  Subscribe  
Powiadom o