Alkoholiku, kacie, oprawco… Nie wierzysz jej że odejdzie

Leżałeś przez tydzień, ale nie przez dysk, tylko przez hurtową ilość wódy, którą wypiłeś.

Była równie twarda do dzieci, jak do ciebie miękka. Wymagała od syna i córki świadectw z czerwonym paskiem, uczesanych włosów, schludnego ubrania. Wymagała, żeby uczyli się języków, gry na skrzypcach i na pianinie i żeby zawsze byli kulturalni.

Po co? Żeby się nie wydało, że mają ojca alkoholika, że przez to będą o nich szeptać za ich plecami, że to patologia.

Wciągała dzieci w ochronę ciebie. Syn latał do sklepu po małpki, żeby wyciągać cię z ciągów. Córka prała zaszczane prześcieradła. Musieli być cicho, kiedy wracałeś trzeźwy do domu, żeby cię nie drażnić.

Była ekspertem w tuszowaniu siniaków. Najpierw smarowała skórę kostką lodu, żeby naczynka się obkurczyły, potem nakładała gąbeczką kryjący podkład i sypki puder. Nic nie było widać. A jak było to miała gładkie wytłumaczenie. Że uderzyła się o otwarte drzwi szafki, że poślizgnęła się na schodach, a ten urwany kucyk… A to przez głupotę własną, zatrzasnęła na nim drzwi do samochodu, bolało jak cholera, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo nie mogła się zdecydować na obcięcie włosów, a teraz ma nową krótką fryzurę, w której się czuje wprost fantastycznie.

Pamiętasz jak czasami budziłeś się w nocy i słyszałeś, jak płacze. Przytulałeś ją wtedy do siebie i wąchałeś jej kark.

Kiedy tłumaczyła ci, dlaczego się boi, że znowu zapijesz, denerwowałeś się – Po co do tego wracasz. Było minęło. Ja już z tym skończyłem. Mam wrażenie, że pamiętasz tylko to co złe. Ile było pięknych chwil między nami. Znowu popsułaś atmosferę. – wściekałeś się.

Ach a jak ona się cieszyła, jak zdecydowałeś się na odwyk. Paczki ci wysyłała, na przepustki przyjeżdżała. Zazdrosna była o koleżanki z ośrodka. Czasami słusznie, czasami nie. Ale przecież flirt jest wpisane w życie faceta. – Nie pozwalasz mi być facetem. – wściekałeś się. Kiedy po pijaku w przypływie szczerości przyznałeś się do niewinnego romansu.

Nie wierzysz, że odejdzie, bo już tyle razy odchodziła. Z pewnością. A ty wtedy zachowywałeś się jak pies pasterski. Raz na romantycznie, raz z agresją, raz ją kochałeś, a raz nienawidziłeś. Pisałeś obraźliwe smsy albo prosiłeś o pomoc. Aż w końcu się łamała. Wracała z ufnością i nadzieją. Na nowo zaczynała ci wierzyć.

Nawet nie wiesz co czuła, kiedy psycholog w ośrodku powiedział jej, że daje ci komfort picia, że tak naprawdę jest w korowodzie manipulacji choroby alkoholowej, że wydaje jej się, że cię ratuje, a tak naprawdę pomaga ci tkwić w nałogu i popadać w niego jeszcze bardziej. Że zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za twoje chlanie, awantury, bicie i piekło, które robisz. Że każda szklanka rosołu, czyste prześcieradło, każda nowa szansa ciągnie was obydwoje w dół. Że ona stała się niemym sojusznikiem twojego picia.

Nawet nie wiesz co czuła, kiedy nastoletnia córka wykrzyczała jej w twarz, że nigdy jej nie wybaczy, że tkwiła przy ojcu pijaku. Że nienawidzi jej za to.

Pamiętasz jak kiedyś pięknie wyglądała, kobieca, apetyczna. Śmiały jej się oczy. Ze wszystkiego się cieszyła. A teraz trzęsą jej się ręce, ma pergaminową skórą i podkrążone oczy.

Nie wierzysz jej, że kiedyś odnajdzie w sobie siłę. Że to ty tę siłę jej dasz – jednym ciosem za dużo, jednym wyzwiskiem, jedną kroplą wódki. Nie wierzysz jej.

A gdy to zrobi, nigdy jej tego nie wybaczysz. Prawda?

Subscribe
Powiadom o
10 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments